ZANIM ZACZNIECIE ....

Czytajcie proszę wg kolejności postów, ponumerowałam je w "moich szufladkach" , po prawej stronie bloga.
Szufladka nr "2" jest jakby genezą wszystkiego, ale wyrwane z kontekstu traci sens. Potraktujcie tego bloga jak książkę, post jak każdą kolejną stronę, wtedy odczujecie dlaczego ,nawet lekarze mówią o cudzie Wojowniczki Marty.

poniedziałek, 10 października 2011

Marta z Babcią i Dziadkiem (22.03.2009)

Jeszcze chwilka w domu, każdy moment, każda sytuacja...wszystko byleby nie leżenie w łóżku szpitalnym Wózek , który pożyczyli nam z oddziału służył jako transport po domu i krzesło przy stole, ale niestety, kręgosłup Marty był tak obciążony dodatkowymi kilogramami ,że nie mogła siedzieć długo. Jednak dzielnie towarzyszyła Dziadkom w ciągu dnia.Babcia zrobiła niespodziankę- słynne pączki Babci Zosi :)))

Oczywiście miała nie lada pomocnicę

Zgrałam film z tego dnia, nie poprawiałam, nie dodawałam muzyki.Zobaczcie go od początku do końca z każdym tekstem. Cieszę się ,że Dziadkowie przyjęli naszą taktykę ( bez rozmów, tak intuicyjnie) i nie robili wokół Marty żadnych sztuczności, roztkliwiania się itd.  Myślę sobie,że każde z nas wtedy nie dawało sobie prawa do całkowitego rozczulenia się....pewnie ciężko byłoby zatrzymać potoki łez....a tak...piekliśmy pączki, jedliśmy orzechy, "piłowaliśmy drzewo"...sami zobaczcie....
video


Na końcu filmu , mówię do Babci Zosi , "Ale jesteś zuchna"....to jedno z naszych , ulubionych powiedzonek domowych. Powstało w latach kiedy Basia i Andrzej ( dzieci mojej siostry) byli mali. Dziadek bardzo chwalił za coś Andrzejka ,mówić "Ale z Ciebie Zuch", a mała Basia chcąc również usłyszeć pochwały , zawołała " Dziadku , ja tez jestem zuchna ,prawda?" I od tej chwili, każda dziewczyna w naszym domu, kiedy uda jej się coś na 102, jest po prostu "ZUCHNA".... Opowiedziałam Wam o tym , nie tylko przez wzgląd na film. To również słowo, którego często używaliśmy w stosunku do Marty.... warto mieć takie słowa-nagrody, kiedy nie możemy nagrodzić dziecka słodyczem, zabawką lub nawet mocno przytulić , bo musi leżeć. To było i do dzisiaj jest magicznie, mobilizujące słowo Naszej Rodziny. Dzięki Basiu :))))))

2 komentarze:

  1. Zaglądam tutaj kilka razy dziennie i nie mogę się doczekać dalszego ciągu:( Mam nadzieję ze ten przestój spowodowany jest tym, że ciężko jest Pani przebrnąć przez te wspomnienia tak jak Pani pisała wcześniej a nie tym, że coś się dzieje?

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chętnie odpowiem na mailu... aniees@wp.pl...pozdrawiam serdecznie, choc tak naprawdę nie wiem kogo :(

    OdpowiedzUsuń